Gdy w 1983 roku zmarła moja babka po kądzieli rodem z pobliskiego Kaziopola w spadku po
niej dostałem pełną szufladę zdjęć rodzinnych. Wśród tych starych fotografii znalazła się jedna
przedstawiająca raczej nie rodzinę, lecz jakąś uroczystość o charakterze religijnym a właściwie
pogrzebowym. Na tym zdjęciu na pierwszym planie widać kilka trumien i kapłana podczas
celebrowania tej zapewne doniosłej i ważnej uroczystości na naszym cmentarzu. Na drugim
planie z powodu bardzo zaciemnionego fragmentu tej fotografii ledwie widocznych stoi wiele
osób. Pytałem wtedy jeszcze żyjącej mojej mamy, czy coś wie na temat tego zdjęcia i dlaczego
znalazło się w jej domu rodzinnym. W odpowiedzi usłyszałem tylko, że to zdjęcie było w domu,
odkąd tylko pamięta i już w dzieciństwie, gdy często w zimowe wieczory oglądała różne zdjęcia
było ono między innymi. Pamiętała tylko że to była wielka uroczystość na naszym cmentarzu
i że na tym wydarzeniu był też obecny jej ojciec, czyli mój dziadek Franciszek Kaźmierczak.
Pytałem też inne najstarsze osoby z mojego otoczenia, ale nikt nie mógł mi nic konkretnego
powiedzieć. Tak więc to tajemnicze zdjęcie dalej leżało teraz już w moich zbiorach i ciągle, że
tak powiem „milczało”. Tak by już zapewne pozostało, gdyby nie to, że za sprawą Towarzystwa
Przyjaciół Rogoźna została wydana „Kronika miasta Rogoźna” burmistrza Smukalskiego. Otóż
studiując w niej poszczególne wydarzenia z okresu międzywojnia, pod datą 20 sierpnia 1923
roku natrafiłem na uroczystość ekshumacji francuskich żołnierzy. Czytając to natychmiast
przyszła mi na myśl ta stara fotografia. Przypomniało też mi się, że tuż przy cmentarzu mniej
więcej w miejscu, gdzie dzisiaj jest parking hotelu „Maggi” jeszcze w latach sześćdziesiątych
XX wieku, w trójkącie pomiędzy rozchodzącymi się drogami do Świetlikowa i do Ciesiel w
niewielkim zagłębieniu znajdował się rząd żeliwnych krzyży a było ich chyba z dziesięć albo i
więcej. Z opowiadań mojej mamy wiedziałem, że to groby jakichś ofiar z pierwszej wojny
światowej. Na moje pytanie: czemu nie na cmentarzu byli pochowani tylko obok? dostałem
odpowiedź, że chyba dlatego że po wojnie ofiary te miały być stąd zabrane. Ale na pewno tego
nie wiadomo. Być może groby te były poza cmentarzem, bo nie byli to katolicy. Te wszystkie
skojarzenia nasuwały mi następujący wniosek: Czyżby na tym zdjęciu było właśnie to
wydarzenie, o którym pisze pan burmistrz Smukalski? To chyba możliwe, ale czy na pewno?
Ponownie wydobyłem z mojego foto-archiwum tą starą fotografię i przyglądając się jej znowu
wypatrzyłem na drugim planie po prawej stronie na górze postać, która jak mi się wydało
ubrana jest w jakiś mundur. Przyszło mi na myśl, że może to mundur francuski? kojarząc tą
postać z wydarzeniem z kroniki. Bo skoro była to ekshumacja żołnierzy francuskich to zapewne
była tam obecna jakaś delegacja wojskowa z Francji. Żeby to sprawdzić napisałem post w tej
sprawie na Facebooku w grupie „Jaki to mundur” gdzie można się zwrócić z zapytaniem na
tematy związane z wszelkiego typu umundurowaniem. Na tej grupie są pasjonaci zajmujący się
mundurami różnych formacji polskich i zagranicznych, którzy mają ogromną wiedzę w tym
zakresie. Tutaj zacytuję posty, które otrzymałem w odpowiedzi na moje zapytanie:
Co to za mundur?
Jan Koprowski
Wiem, że jakość fotografii jest jaka jest. Ale mam ogromną prośbę o ustalenie czy zaznaczona postać na zdjęciu może być
żołnierzem francuskim z 1923 roku. Mam powody, żeby przypuszczać, że zdjęcie przedstawia uroczystość ekshumacji
francuskich żołnierzy-jeńców z okresu I Wojny Światowej na cmentarzu w Rogoźnie Wlkp. która odbyła się w 1923 roku.
To zdjęcie odziedziczyłem po śmierci mojej babki, która miała je w swoich zbiorach. Niestety bez żadnej adnotacji na
odwrocie. Tak więc jeśli zaznaczona postać faktycznie jest francuskim żołnierzem to z całą pewnością można uznać, że
zdjęcie przedstawia wyżej wspomnianą uroczystość, która w kronice naszego miasta jest dość dobrze opisana, a ta fotografia
wzbogaci naszą lokalną historię.
Odpowiedź:
Marc-Olivier Fontaine
Witam, rzeczywiście nie jest to łatwe, ale żołnierz wydaje się nosić typowo francuską czapkę (kepi) i płaszcz
modelu z 1915 lub 1920 roku. Niestety nie widać ani stopnia, ani insygniów.
Marc-Olivier Fontaine
Przepraszam, jeśli moje tłumaczenie nie jest poprawne w odniesieniu do terminów dotyczących stanu cywilnego
lub wojska, moja znajomość języka polskiego nie jest jeszcze wystarczająca, nawet przy pomocy tłumacza
automatycznego.
Pierwsze informacje: karta wojskowa zgonu „Alberta Henri Juliena LESUEURA”. Karta zawiera, jak zwykle,
jego nazwisko, imiona, przydział (w tym przypadku 5. pułk piechoty), stopień (żołnierz), numery ewidencyjne w
pułku i w rejestrze rekrutacyjnym, miejsce rekrutacji (Rouen (biuro południowe)), datę śmierci, miejsce
(Rogozno), przyczynę śmierci (zabity przez wroga), datę i miejsce urodzenia.
Data potwierdzenia śmierci, czyli w tym przypadku po ekshumacji, jest podana w dolnej części.
Na tej podstawie mogę znaleźć jego kartę ewidencyjną wojskową i akt zgonu.
Tak więc skoro na zdjęciu jest postać we francuskim mundurze to myślałem, że można uznać z
całą pewnością, że powyższe zdjęcie przedstawia właśnie wspomnianą w Kronice
Smukalskiego ekshumację owych trzech żołnierzy francuskich. Co prawda na zdjęciu widać
tylko dwie trumny a nie trzy, ale jak wszyscy wiemy kadr aparatu nie zawsze może objąć
wszystko co byśmy chcieli. Ale… no właśnie jest jakieś ale. Z kroniki Smukalskiego wyraźnie
wynika, że ekshumacja odbyła się w sierpniu, więc w środku lata, a patrząc na zdjęcie widzimy,
że ten francuski żołnierz jest w płaszczu. Inni obecni tam ludzie chociaż słabo widoczni to też
zdają się być ciepło ubrani. Wniosek z tego jest taki, że ta fotografia prawdopodobnie
przedstawia nie ekshumację, lecz pogrzeb francuzów, którzy zmarli kilka dni po podpisaniu
traktatu pokojowego kończącego wojnę. Mogliby oni wrócić bez przeszkód do domu, gdyby
nie to, że zapewne zmogła ich choroba, która była przyczyną ich śmierci. Tu przypomnę, że
Smukalski pisze, że oni zmarli a nie zginęli. Dokument poświadczający śmierć jednego z nich
który udało mi się zdobyć, mówi, że zmarł on 23 listopada 1918 roku w Rogoźnie, a więc
dosłownie kilkanaście dni po wojnie, która jak wiemy skończyła się 11 listopada tegoż roku.
Dodam tu jeszcze, że w latach 1918-20 w Europie panowała epidemia grypy „hiszpanki” która
w tamtym czasie spowodowała śmierć ogromnej liczby ludzi w Europie i zapewne nie ominęła
też Polski. Tak więc najprawdopodobniej to zdjęcie przedstawia właśnie pogrzeb tych
francuzów, którzy zmarli na tutejszym terenie już po wojnie i z powodu choroby a w
konsekwencji i śmierci nie mogli wrócić do Francji a na ich pogrzebie mógł być obecny
przedstawiciel francuskiego wojska. Skoro powyższe rozważania uznamy za słuszne to trzeba
tu powiedzieć, że to zdjęcie po ponad stu latach nareszcie „przerwało milczenie” i odkryło
swoją tajemnicę. A skoro tak to teraz możemy napisać, że ten utrwalony obraz przedstawia
pogrzeb francuskich żołnierzy który odbył się późną jesienią 1918 roku. I ci żołnierze po kilku
latach stali się bohaterami historycznego wydarzenia na rogozińskiej nekropolii z dnia 18
sierpnia 1923 roku, a mianowicie ekshumacji tych trzech francuskich żołnierzy o których pisze
pan burmistrz Smukalski w swej kronice. Ich nazwiska to: Gautier Charles, Lesneur Albers i
Victor Julien Armand. Z ramienia rządu francuskiego delegatem na wydarzeniu był Camille
Cathelin.
W tym miejscu należy jeszcze wspomnieć, że w 1923 roku działała w Polsce Francuska Misja
Wojskowa w celu odszukania jeńców wojennych zmarłych w Polsce w latach 1914-1918. Jak
się zdaje ekshumacja francuzów w Rogoźnie była częścią tej wielkiej w skali całego kraju akcji
poszukiwawczej. A Poznań był miejscem, gdzie wydobyte z grobów francuskie ofiary tak
zwanej Wielkiej Wojny miały być z całego kraju przetransportowane i tutaj oczekiwać na
specjalny pociąg, który odwiezie je do ojczyzny. Ponieważ my Polacy wówczas mieliśmy
wielki sentyment do Francuzów zapewne jeszcze z czasów napoleońskich, należało tych
bohaterów odpowiednio pożegnać. W Rogoźnie pan burmistrz Smukalski utworzył specjalny
komitet, który postarał się o odpowiednią oprawę uroczystości. Ustrojono ulice i autobus,
którym wieziono trumny na dworzec kolejowy w Rogoźnie. Kondukt prowadził ks. prof.
Stanisław Lison. Byli też obecni członkowie Towarzystwa Sokół, Bractwa Kurkowego, Tow.
Przemysłowców, Tow. Robotników Katolickich, Kolejarzy, Koło Śpiewackie i wiele innych
pomniejszych, a wszystkie one stawiły się ze swoimi sztandarami. Były też władze miasta i
licznie przybyli mieszkańcy. Pociąg z trumnami odjechał z Rogoźna do Poznania w
poniedziałek dnia 20 sierpnia 1923 roku w godzinach popołudniowych. W Poznaniu trumny z
Rogoźna dołączono do innych i w dniu 25 sierpnia 1923 roku w sobotę Dowódca Okręgu
Poznańskiego gen. Raszewski we współpracy z prezydentem Poznania dr. Ratajskim
przygotowali pożegnalną ceremonię wojskową w pawilonie Cesarskim na dworcu Głównym w
Poznaniu. Następnie pociąg żałobny wyruszył w drogę do Francji.
Jan Koprowski ©2026
Źródła:
- "Kronika miasta Rogoźna" burmistrza Smukalskiego pod red. Lucyny Bełch i Dariusza Paprockiego,
wydana przez Towarzystwo Przyjaciół Rogoźna, 2022 r.
- „Dziennik Poznański” nr 192 z dnia 25.08.1923 r.
- „Żołnierz Wielkopolski” nr 21 z dnia 21.09.1923 r.
- fotografia ze zbiorów własnych autora
- Marc-Olivier Fontaine: posty z Facebooka na grupie „Co to za mundur”
![]() |
| Płaszcz francuskiego żołnierza z okresu I Wojny Światowej |
![]() |
| Informacja prasowa o uroczystości pożegnania zmarłych żołnierzy francuskich. |
![]() |
| Relacja prasy poznańskiej z uroczystości odprawienia pociągu z ekshumowanymi szczątkami żołnierzy francuskich i belgijskich do ojczyzny. |
![]() |
| Karta wojskowa zgonu jednego z ekshumowanych Alberta Henri Juliena Lesueura który zmarł 23.11.1918 w Rogoźnie. (dokument otrzymany od Marc-Olivier Fontaine) |
![]() |
| Biografia wojskowa jednego z ekshumowanych Alberta Henri Juliena Lesueura. (dokument otrzymany od Marc-Olivier Fontaine) |






Komentarze
Prześlij komentarz